KinoRP: niewykorzystany potencjał
6 marca 2011 o 00:54 w film, kino domowe

KinoRP to program cyfrowej rekonstrukcji największych klasyków polskiej kinematografii. Stopniowo rozszerzany o kolejne tytuły objął już prawie 20 filmów, każdy z nich odnowiony w jakości 2K (w tym samym formacie postprodukowany był ostatnio Autor widmo Romana Polańskiego). Nie ukrywam, że wiązałem z tym projektem wielkie nadzieje: niektóre z odnowionych filmów miałem obejrzeć po raz pierwszy. Tymczasem okazuje się, że — przynajmniej na razie — program, który pochłonął niemałe środki finansowe nie przyczyni się znacznie do uzupełnienia braków w dziale z polskimi filmami w mediatekach.

Od kilku lat mam okazję czytać artykuły o rekonstrukcji kolejnych tytułów: wywiady z pracownikami laboratorium, operatorami obrazu zaproszonymi do nadzoru rekonstrukcji, wreszcie organizatorami całego przedsięwzięcia. Co jakiś czas pojawiają się w prasie wiadomości o ukończeniu digitalizacji kolejnego tytułu, zazwyczaj połączone z prezentacją filmu na zamkniętym pokazie.

Nie mam zastrzeżeń do samej rekonstrukcji. Z tego, co miałem okazję zobaczyć na własne oczy obraz jest najwyższej jakości, odnawiany zawsze w oryginalnych proporcjach boków i pozbawiony wszelkich zabrudzeń i przebarwień.

To, co woła jednak o pomstę do nieba to sposób rozpowszechniania tych zrekonstruowanych dzieł. Wspomniałem już o zamkniętych pokazach; zazwyczaj towarzyszyły im pojedyncze premierowe projekcje w warszawskim Multikinie lub należącym do PISF-u kinie Kultura oraz nieliczne prezentacje festiwalowe, np. na Camerimage. Żaden z odnowionych filmów nie wszedł ponownie do normalnej dystrybucji kinowej, nawet w mocno ograniczonym zakresie.
Co z kinem domowym? Niedługo po wystartowaniu programu na Blu-ray ukazały się trzy tytuły wydane przez firmę Pro-motion (Popiół i diament, Pociąg i Austeria), rok później w rocznicę bitwy pod Grunwaldem do Gazety Wyborczej dołączono zrekonstruowany film Krzyżacy (na dwóch jednowarstwowych płytach). Jak do dziś nic więcej.

Dziś z kolei dzięki wydawnictwu Agora w Empikach pojawi się pierwszy tom kolekcji Mistrzowie polskiego kina: serii twardo oprawionych broszurek wzbogaconych o płyty DVD ze zrekonstruowanymi w ramach programu KinoRP filmami, które co tydzień będą ukazywać się jako książkowy (sic!) dodatek do Gazety Wyborczej.

Jest to proceder który trwa w naszym kraju już od kilku lat, nikt jednak nie zdecydował się jeszcze szerzej go opisać, być może ze względu na "małą szkodliwość społeczną". W przypadku narodowego programu cyfryzacji klasyki filmowej boli on jednak zdecydowanie bardziej niż przy Kochaj i tańcz czy Króliku po berlińsku. Doczekawszy się wreszcie należytej rekonstrukcji klasyki polskiego kina w salonach kulturalnych leżeć będą w dziale z książkami lub, co gorsza, z prasą.

Źródła tego fenomenu leżą oczywiście w finansach: wydawcy (przede wszystkim firma Agora, choć tym śladem poszły już i inne firmy) korzystają z ulgi od podatku VAT jaka przysługuje przy sprzedaży książek: zamiast wliczać w cenę 23% VAT nie wlicza się go wcale, niedługo będzie to zaś zaledwie 5%. To, co pozostaje zgodne z literą prawa (filmom towarzyszą kilkustronicowe broszurki zawierające sylwetki twórców) w praktyce nie jest niczym innym jak oszustwem podatkowym.

Szkoda, że klasyka polskiego kina, rekonstruowana pod patronatem PISF doczekała się tylko takich wydań. O kolejnych pozycjach na Blu-ray czy jakichkolwiek otwartych pokazach kinowych możemy pomarzyć. O ile dzięki współpracy z Gazetą Wyborczą uda się zapewne dotrzeć z produkcjami do w miarę szerokiej publiczności (dystrybucja w kioskach na terenie całego kraju), to jednak wszystko odbywa się z pominięciem prawa i ze znacznym uszczerbkiem dla prestiżu samych dzieł. Działania Agory to psucie lokalnego rynku wydawniczego: stosują pół-legalne zabiegi, przyzwyczajają odbiorców do dystrybucji innymi kanałami (sprzedaż w kioskach a nie w sklepach z filmami), de facto nie dają szansy na wznowienie wydań (za kilka miesięcy niektóre tytułu dostępne będą już tylko z drugiej ręki) i wreszcie skazują klientów na dużo gorszą od 2K jakość płyt DVD, pomijając wydawnictwa Blu-ray z myślą o których rozpoczynano cały proces rekonstrukcji.

Wielka szkoda, że zezwolił na to zarząd wspieranego m.in. przez PISF czy Filmotekę Narodową projektu KinoRP.

Wojciech Mosiejczuk @mosiejczuk
filmowiec i romanista zainteresowany wszelkimi formami narracji, od książek po media wizualne
2847
wyświetleń